piątek, 24 listopada 2017

Rozdział 15


Alice przymknęła oczy, pozwalając, aby wiatr delikatnie rozwiał jej brązowe loki. Uśmiechnęła się, czując jak ciepła dłoń obejmuje jej policzek. Otworzyła oczy w momencie, gdy Landon delikatnie musnął jej usta swoimi. Młoda Middelton uśmiechnęła się jeszcze szerzej i położyła głowę na ramieniu mężczyzny. Landon również się uśmiechnął. Ich wspólny dzień razem zbliżał się powoli ku końcu, jednak żadne z nich nie chciało się jeszcze rozstawać.
Alice czuła się naprawdę dobrze w towarzystwie Landona. Przestała odczuwać nawet różnicę wieku, jaka ich dzieli. Przez cały dzień skupiała się tylko i wyłącznie na dobrej zabawie z mężczyzną.
Jak się okazało, niespodzianką, jaką przygotował dla Alice Landon, było wesołe miasteczko. Dosyć oklepany pomysł na pierwszą randkę i Landon może nie był do końca pewien, czy taka forma spędzania czasu spodoba się Alice. Dziewczyna była jednak oczarowana. Ostatni raz w wesołym miasteczku była, gdy miała niespełna pięć lat. Mało, co z tego czasu pamiętała, ale wyjście do wesołego miasteczka ze swoim ojcem zapadło jej w pamięć. Był to jeden z jej najlepszych dni w życiu.
Dlatego Alice czuła się znów jak beztroska mała dziewczynka. I tak się też zachowywała. Z szerokim uśmiechem na twarzy ciągnęła Landona do różnych stoisk z atrakcjami. Oczywiście, nie obyło się bez przejażdżki kolejką górską i diabelskim młynem. Do tego Landon postanowił spróbować swoich sił na stoisku ze szczelnicą i o dziwo, poszło mu bardzo dobrze. Na pięć tarczy, trafił w cztery. Dzięki temu wygrał jedną z większych maskotek, która teraz leżała na ławce obok Alice. Landon potem zdradził Alice, że tak naprawdę razem z przyjaciółmi często chodzili na strzelnice w Londynie. Był to pewien sposób odstresowania się po ciężkim dniu w firmie.
Oczywiście, pobyt w wesołym miasteczku nie mógł się odbyć bez waty cukrowej. Tym razem Alice nie miała żadnych oporów, aby zjeść tę słodką chmurkę. Wręcz przeciwnie, sama poprosiła o największą porcję, za którą też sama zapłaciła. Nie chciała naciągać Landona na zbyt wielkie koszty przez swoje widzi mi się, choć zdawała sobie sprawę z tego, że Harrington prawdopodobnie nawet by tego nie odczuł w swoim portfelu różnicy.
Para odwiedziła także dom strachów. Landon miło wspominał tą wycieczkę, mimo, że Alice prawie nie zmiażdżyła mu ręki, gdy nagle znikąd pojawiały się przed nimi różne zjawy i potwory.
Po kilku godzinach zabawy, Landon postanowił zabrać Alice na obiad. Nie był pewien, co dziewczyna lubi, ale zarezerwował stolik w jednej z najlepszych restauracji w mieście. Nie chciał też, aby rozeszła się jakaś plotka o nim i Alice, nie chciał robić dziewczynie kłopotu. Więc zarezerwował całe górne piętro tylko dla nich. Mina Alice była bezcenne, gdy się o tym dowiedziała i nawet teraz Landon nie mogły się powstrzymać przed cichym śmiechem.
— Z czego się śmiejesz? — spytała Alice, nadal będąc przyklejoną do boku Harringtona.
— Nic, po prostu przypomniało mi się coś.
— Mhm.
Była godzina siedemnasta. Alice wiedziała, że najwyższy czas, aby wracała do domu. Nie chciała jednak tam wracać. Mimo, że jej matka ostatnio zaczęła traktować ją jak swoją córkę, a nie wroga. Czuła się jednak z tym niezręcznie. Tak po prostu ma zapomnieć o wszystkich niemiłych słowach, jakie usłyszała od kobiety?
— Wszystko w porządku? — Dziewczyna spojrzała lekko w górę. Uśmiechnęła się lekko, widząc zmartwiony wzrok Landona i pokiwała głową. — Odpłynęłaś gdzieś na chwilę.
— Tak, wiesz... zamyśliłam się po prostu. — Wyprostowała się, tracąc kontakt ze skórą Landona. Choć miała ochotę rzucić się na niego i nigdy go nie puszczać, musiała wrócić do domu. Bała się, że rodzice będą się niepokoić. A przynajmniej ojciec. Nie była pewna, czy jak nie wróci do domu, to czy jej matka znów nie będzie „sobą".
— Chyba najwyższa pora się zbierać, co? — Spojrzała na Landona. Ten westchnął ciężko i pokiwał głową. Wstał i podał Alice dłoń, którą ta przyjęła, chwytając do drugiej ręki pluszaka, którego wygrał Landon. Szatyn splótł ich palce razem i wyprowadził ich z parku, do którego przyszli zaraz po obiedzie.
Otworzył przed Alice drzwi od strony pasażera i poczekał, aż dziewczyna zajmie miejsce. Gdy to już nastąpiło, obszedł auto i zajął miejsce kierowcy.
— Świetnie się bawiłam — wyznała Alice, gdy kilka minut jazdy minęło im w ciszy. Dziewczyna z małym uśmiechem na twarzy wpatrywała się w pluszaka, leżącego na jej kolanach. Fioletowa małpka uśmiechała się do niej radośnie.
— Ja też. — Landon zerknął kątem oka na Alice. — Mam nadzieje, że kiedyś pozwolisz znowu gdzieś siebie zabrać.
Uśmiech Alice powiększył się. Spojrzała podekscytowanym szorkiem na Harringtona.
— Znowu do wesołego miasteczka?
Landon uśmiechnął się tajemniczo.
— Nie. Następnym razem zabiorę cię w bardziej ekscytujące miejsce.
— Nie wiem, czy jest coś bardziej ekscytującego od dnia spędzonego z tobą w wesołym miasteczku — mruknęła cicho Alice, nie chcąc, aby Landon usłyszał jej słów. Jednak, gdy usłyszała jego cichy śmiech, zdała sobie sprawę z tego, że słyszał, co powiedziała.
— Urocza jesteś.
Gdy auto Harringtona zatrzymało się paręnaście metrów przed willą Middeltonów, Alice nie była wstanie sięgnąć nawet do klamki, aby otworzyć drzwi. Żałowała, że akurat tego dnia w Londynie nie było żadnych korków i jej podróż z Harringtonem nie trwała dłużej.
Z lekko wymuszonym uśmiechem spojrzała na Landona. Ten uniósł kąciki ust i opuszkami palców przejechał delikatnie po linii szczęki dziewczyny. Alice przymknęła oczy. Czuła przyjemne łaskotanie w miejscu, gdzie palce Landona zetknęły się z jej skórą. Po chwili poczuła jak mężczyzna kciukiem i palcem wskazującym podbiera i unosi jej podbródek. Jej serce zabiło mocniej, gdy po raz kolejny tego dnia zasmakowała ust Landona. Nie mogła się nadziwić tego, jak bardzo są miękkie. I jak każdym ruchem idealnie wpasowują się w jej wargi.
— Gdybym tylko mógł, nie pozwoliłbym ci teraz wysiąść — wychrypiał, odsuwając się na minimetr od Alice. Dziedziczka uśmiechnęła się i tym razem to ona połączyła ich usta, całując Landona delikatnie, z czułością.
Gdy opuszczała jego samochód czuła, że znalazła w końcu osobę, która może zmienić jej świat i życie na lepsze. Z resztą, już to robił.
***
Następnego dnia Alice obudził dźwięk przychodzącego SMS-a na telefon. Dziewczyna wymamrotała cos cicho pod nosem i nakryła swoja twarz kołdrą. Nie miała ochoty jeszcze wstawać. Nie wiedziała, która była godzina, ale skoro matka jej jeszcze nie obudziła oznaczało to, że było dobrze przed dziewiątą. O godzinie dziewiątej w domu Middeltonów było śniadanie, na którym wszyscy domownicy musieli być obecni.
Gdy komórka znowu cicho zapiszczała, Alice z jękiem niezadowolenia sięgnęła po nią. Skrzywiła się, gdy odblokowała telefon. Miała ustawioną maksymalna jasność obrazu, a przez to, że w pokoju nadal było ciemno, oślepiło ją to na moment. Gdy jednak się już przyzwyczaiła, pierwszym, na co zwróciła uwagę była godzina. Siódma trzydzieści osiem. Jęknęła po raz kolejny. Mogła jeszcze spokojnie przez godzinę pospać!
Odblokowała telefon i weszła na wiadomości. Jak się okazało, każda wiadomość była od kogoś innego.
Od: Rick
Alice, spotkajmy się i porozmawiajmy. Chce odbudować to, co było między nami i cię odzyskać.
Alice nawet nie zastanawiała się, tylko od razu skasowała SMS-a. Związek jej i Ricka dobiegł końca i dziewczyna nie miała zamiaru poświęcać choćby minuty swojego czasu loczkowi.
Od: L. Harrington
Miłego dnia, śliczna :*
Ta widomość sprawiła, że na twarzy Alice pojawił się szeroki uśmiech, a w brzuchu zaczęły tańczyć motylki. Przestał się nawet liczyć dla niej fakt, że Harrington przyczynił się do przerwania jej snu.
Do: L. Harrington
Wzajemnie, przystojniaku ^^
Od: L. Harrington
Przystojniaku? Aż tak bardzo podobała ci się wczorajsza randka? :D
Alice weszła szybko na ustawienia w kontaktach i zmieniła nazwę kontaktu Landona.
Do: Przystojniak
Nawet nie wiesz, jak bardzo
_________________________
Dobra, wiem, że zawaliłam i chciałabym was za to bardzo przeprosi. Miałam straszny problem z tym rozdziałem, nie mogłam go napisać. I prawdopodobnie, gdyby nie mój przyjaciel nie zmotywowałabym się i nie wzięła za pisanie tego. Dlatego możecie mu podziękować :D
Nie wiem, kiedy pojawi się kolejny, ale mam nadzieję, że uda mi się go szybko napisać :)
ZA BŁĘDY PRZEPRASZAM,  ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZONY