niedziela, 17 września 2017

Rozdział 14




Rozdział 14

W sobotę rano Alice obudziła się ze świetnym humorem, mimo wczesnej pory. Odsłoniła zasłony w oknach i radosnym krokiem skierowała się do szafy. Otworzyła ją z wielkim uśmiechem, który przygasł natychmiastowo, gdy dziewczyna zorientowała się, że nie ma się, w co ubrać na randkę z Landonem.
Przygryzła delikatnie dolną wargę i zaczęła przesuwać wieszaki dużej szafy, przyglądając się ubraniom. Gdy znajdowała coś co jej się podobało, wyrzucała to ze szafy na łózko, które powoli zostało przykryte lawiną ubrań.
Gdy Alice przejrzała jeszcze złożone rzeczy w innej szafie, stanęła przy łóżku z założonymi po bokach dłońmi. Ponownie zaczęła przerzucać wszystkie ubrania i mierzyć niektóre, lecz za każdym razem wydawało jej się, że albo wygląda za grubo, albo zbyt dziecinnie, albo z kolei zbyt poważnie.
Gdy po pół godzinie nadal nie wybrała stroju, usiadła zdruzgotana w nogach łóżka i podkuliła nogi pod klatkę piersiową. Czemu wcześniej nie pomyślała o wybraniu stroju? Mogłaby po lekcjach pojechać na zakupy i kupić cos, w czym wyglądała jak księżniczka, która zasługuje na to, aby iść z kimś takim jak Landon Harrington na randkę.
Alice była tak zrozpaczona swoją bezradnością, że nie usłyszała, jak drzwi do jej pokoju uchylają się, a do środka wchodzi zgrabnym krokiem pani Linda ubrana w elegancką czarną sukienkę i czerwone szpilki. Kobieta nawet w domu starała się wyglądać elegancko, schludnie i z klasą.
- Alice? – Szatynka słysząc aksamitny i delikatny głos swojej rodzicielki, spięła się. Kobieta, jako miła i kochająca matka była jeszcze bardziej przerażająca niż zwykle, tym bardziej, że ta zmiana przyszła tak nagle i znikąd. – Jesteś tutaj, skarbie?
Dziewczyna westchnęła i podniosła się z podłogi. Jej matka uśmiechnęła się na jej widok, po czym spojrzała znacząco na stertę ubrań, jaka walała się na łóżku szatynki i podłodze.
- Co to jest, Alice?
- Ubrania. – mruknęła Alice, splatając dłonie za plecami.
- Widzę, ale czemu one nie są w szafie tylko wszędzie indziej? Wybierasz się dokądś?
Alice westchnęła. Nie miała okazji powiedzieć rodzicom o dzisiejszym wyjściu, bo tamci wczoraj wrócili z pracy gdy Alice już spała.
- Um, tak. Idę dziś na randkę – oznajmiła, niepewna reakcji matki. W końcu nie wiedziała na jak trwałą jest zmiana kobiety.
Jednak ku zdziwieniu nastolatki, Linda uśmiechnęła się szeroko, a w jej oku pojawił się tajemniczy błysk.
- Randkę? Och, kochanie, czemu nic nie powiedziałaś. Z kim się umówiłaś? – Kobieta podeszłą bliżej córki i owinęła swoje ramiona wokół jej kruchej talii, przytulając ją.
- To… znajomy – wymamrotała dziewczyna, dosyć onieśmielona tak nagłą bliskością ze swoją matką. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz, przed swoją przemianą, kobieta przytuliła Alice, albo ukazała, choć odrobine czułości i troski.
- Och, rozumiem. – Linda odsunęła się od szatynki i spojrzała rozbawiona na stertę ciuchów. – Nie masz się, w co ubrać, córeczko.
- Uhm, nie. We wszystkim wyglądam beznadziejnie źle. – wyznała, choć po chwili miała ochotę cofnąć to co powiedziała. W końcu to jej matka była powodem tego jak niska samoocenę ma Alice.
- Zaraz coś wymyślimy – mruknęła kobieta, zaczynając przeglądać ciuchy. – Jakieś konkretne wymagania? Gdzie idziecie?
- Właściwie to tego nie wiem, ale napisał mi wieczorem, żebym ubrała się wygodnie – odparła Alice, przypominając sobie treść SMS-a, jakiego dostała od Harringtona przed snem.
Linda zaczęła coś mruczeć chwile pod nosem, przeglądając ubrania nastolatki. W końcu znalazła odpowiednią jej zdaniem cekinową bluzkę, do której dobrała zgniłozielone rurki, dżinsową kurtkę i brązowe buty na koturnie.
Alice dosyć krytycznie podeszła do wyboru matki, jednak potulnie założyła na siebie wybrane rzeczy. Gdy chciała przeglądnąć się w lustrze, jej matka jej tego kategorycznie zabroniła i kazała usiąść przy toaletce, po czym zabrała się za robienie makijażu.
Gdy całość była gotowa, Linda dumnie spojrzała na córkę.
- Wyglądasz pięknie! La… znaczy twój chłopak będzie zachwycony!
- To nie mój chłopak, mamo. – Poprawiła kobietę, jednak ta machnęła lekceważąco dłonią i zachęciła ją, aby przejrzała się w lustrze.
Z westchnięciem Alice zrobiła to, o co prosiła jej matka. Gdy spojrzała na swoje odbicie, zaniemówiła, bo wyglądała naprawdę …ślicznie. Ubrania, choć początkowo wydawały się nie pasować do siebie, idealnie się dopełniały, a delikatny makijaż dziewczyny, którego mocnym akcentem była tylko czerwona szminka na ustach i urocze loki, opadające na ramiona nastolatki tworzyły piękną i uroczą całość.
- Ja… wow. – Wykrztusiła jedynie dziewczyna. – Dziękuje. – spojrzała na matkę, która przyglądała jej się z dumnym uśmiechem na ustach.
Może naprawdę się zmieniła? Może niepotrzebnie szukam dziury w całym? Może chce odbudować naszą więź, która w sumie nigdy nie istniała?
- Nie ma, za co, skarbie. O której się umówiliście?
- Powiedział, że przyjedzie po mnie o dziesiątej.
- Och, to już za pół godziny. Chodź, zjesz cos jeszcze na szybko, zanim twój nie chłopak przyjedzie.
Alice całe śniadanie spędziła na rozmowie z matką. O dziwno rozmawiały normalnie , jak matka z córką powinny, czyli tak jak one nigdy nie rozmawiały. Linda parę razy próbowała poznać tożsamość chłopaka, z którym spotyka się jej córka dziś, jednak Alice byłe nieugięta. Po reakcji swojego ojca dwa dni temu wolała pozostawić na razie swoją znajomość z Landonem w tajemnicy.
Gdy wybiła dziesiąta, Landon dał znać SMS-em Alice, że czeka na nią pod domem. Dziewczyna, czując jak jej serce szybko bije, a dłonie pocą się, zmierzała do samochodu Harringtona, który zaparkował trochę dalej od posiadłości Middleton. Gdy dostrzegł idącą w jego stronę Alice, uśmiechnął się i wyszedł ze swojego auta.
- Dzień dobry, Alice. – Przywitał się, chwytając dłoń Alice i składając na jej wierzchu drobny pocałunek. – Wyglądasz ślicznie. – Przyznał szczerze, skanując ja uważnym wzorkiem.
Alice nieznacznie się zarumieniła, po czym podziękowała cicho, w głowie dodając, że on wygląda jeszcze bardziej oszałamiająco w czarnych spodniach, czarnej bluzce z dekoltem w serek i białej kurtce.
Gdy zajęli swoje miejsca w samochodzie, Landon spojrzał jeszcze raz z uśmiechem na Alice, po czym pochylił się i przywitał się z nią jak należy, łącząc ich usta w pocałunku.
Alice była oszołomiona tym nagłym czułym gestem i nim zdążyła go odwzajemnić, Landon odsunął się.
- Zamknij oczy – wyszeptał, ciągle będąc blisko jej ust. Alice spojrzała zdezorientowana na Landona, marszcząc słodko brwi. – Nie bój się. Mam dla ciebie niespodziankę i nie chce, abyś podglądała.
Po dłuższej walce z samą sobą, Alice zamknął oczy, jednak po chwili otworzyła je natychmiast czując, jak Harrington próbuje zawiązać jej za głowa jakiś materiał.
- Spokojnie, skarbie. – Uśmiechnął się szatyn. – Pojedziemy w pewne miejsce i chcę żebyś dopiero na miejscu je zobaczyła. Nie masz się, czego bać. – Pogłaskał jej policzek dłonią. – Ufasz mi?
Alice chwilę zastanowiła się nad odpowiedzią. Landon był jedną z niewielu osób, które zna i które ją nie skrzywdziły jeszcze żaden sposób. Jednak odebranie sobie jednego z głównych zmysłów było dla niej trochę przerażające.
Daj spokój, Alice. On nie wygląda na żadnego seryjnego mordercę. Choć w sumie… nigdy nie widziałam żadnego seryjnego mordercy, więc w sumie to nie wiem jak oni wyglądają.
- Alice? – Landon znów zwrócił na siebie uwagę dziewczyny. – Ufasz mi? – Podniósł oczekująco brew.
Alice przymknęła oczy i odetchnęła głęboko, zanim wypowiedziała jedno proste słowo:
- Tak.
____________

DWIE WAŻNE SPRAWY!
Po pierwsze: na moim profilu na wattpadzie oprócz Tej jedynej, Dwóch tygodni i Tak się składa, że cię kocham opublikowana mam jeszcze jedną opowieść pt. He's dangerous. I teraz takie małe pytanko do was: chcielibyście abym przeniosła je na bloggera? Opowiadanie obecnie ma 36 rozdziałów + prolog.
Ogólnie jest to książka tyćke inna od trzech wyżej wymienionych. Gangi, tajemnice, zdrady, przyjaźń i nastoletnia miłość to główne tematy w niej.
Tutaj taki mały wstęp wstawiam:
"On jest niebezpieczny i nie spocznie dopóki nie zemści się za krzywdy jakie go spotkały.

A Oni chcą chronić ją za wszelką cenę, aby nie musiała płacić za ich błędy.

Ale czy zdołają ją ochronić przed przeszłością, która po latach postanowiła upomnieć sie o swoje prawa?"

Byłabym wdzięczna za zostawienie komentarza z opinią :3

Po drugie: chcecie do rozdziałów takie obrazki tematyczne związane z rozdziałem, jak ten u góry: :P 

Rozdziały postaram się dodawać raz w tygodniu!